Puste faktury – jak nie dać się wkręcić w przestępstwo

Wielu polskich podatników jest przekonanych, że hasło „puste faktury” i temat ich wystawiania w ogóle ich nie dotyczy. Wychodzą bowiem z założenia, że skoro świadomie nie biorą udziału w takim procederze, to przecież nie może im grozić żadna odpowiedzialność z tego tytułu. Niestety w wielu przypadkach żyją oni w złudnym poczuciu bezpieczeństwa.

W praktyce bowiem odróżnienie oszustwa z wykorzystaniem pustych faktur od splotu niekorzystnych zdarzeń, które mogą dotknąć każdego przedsiębiorcę, jest bardzo trudne.

Na czym polega problem?

Tytułem przykładu:

przedsiębiorstwo ma problemy finansowe. Z tego powodu od dłuższego czasu nie płaci podatków, uznając że nie są to wydatki kluczowe dla jego funkcjonowania w porównaniu do należności dla kontrahentów i wynagrodzeń dla pracowników. W końcu składa ono wniosek o ogłoszenie upadłości. Teoretycznie jest to zwykła sytuacja rynkowa, jednak problem polega na tym, że podobnie może wyglądać zachowanie tak zwanego „znikającego podatnika”, a więc podmiotu, który uczestniczy w przestępstwie fakturowym, generując duże ilości faktur i nie płacąc podatku z tego tytułu. Organy podatkowe mogą uznać takie przedsiębiorstwo, ale też i kompletnie nieświadomych całej sytuacji jego kontrahentów, jako biorących udział w oszustwie podatkowym.

W tym przykładzie tak naprawdę do przestępstwa fakturowego nie dochodzi, ale istnieje ryzyko, że do takiego wniosku mogą dojść organy podatkowe. Trudniejsza jest jednak sytuacja podmiotu, którego kontrahent brał udział w oszustwie podatkowym, o czym ten podmiot oczywiście nie miał żadnego pojęcia:

podmiot X zamówił od podmiotu Y wykonanie pewnej usługi za dużą kwotę. Podmiot Y uzyskuje dzięki temu duży przychód, jednak musi z tego tytułu oczywiście zapłacić zarówno podatek dochodowy, jak i VAT. Wpada więc na pomysł, aby jego znajomy otworzył własną firmę Z, która wystawi faktury tytułem podwykonawstwa przy tej usłudze. Firma Z nie odprowadzi podatku od rzekomo uzyskanego wynagrodzenia i szybko złoży wniosek o ogłoszenie upadłości. Natomiast firma Y będzie mogła pomniejszyć podatek VAT do zapłaty o kwotę tego podatku wynikającą z faktur wystawionych przez firmę Z. Jeżeli jednak organ podatkowy stwierdzi, że usługa zlecona Z przez Y, w ogóle nie została wykonana, prawdopodobnie przyjmie, że nie została wykonana także usługa zlecona Y przez X. Niestety organy podatkowe przyjmują często (nieraz zdecydowanie pochopnie), że skoro pewna transakcja nie mogła zostać zrealizowana, to nie mogła też zostać zrealizowana transakcja z nią powiązana.

Weryfikacja po latach

Sytuację komplikuje to, że organy podatkowe nie zgłaszają się do podmiotu X po wyjaśnienia dotyczące problematycznej transakcji wkrótce po jej dokonaniu. Bardzo często pytania dotyczące okoliczności zakupu towaru lub usługi pojawiają się dopiero po kilku latach od jego dokonania. Niestety wtedy okazuje się często, że podatnik kompletnie nie pomyślał o udokumentowaniu transakcji w momencie jej dokonywania, a obecnie ani nie posiada on żadnych dokumentów potwierdzających zrealizowanie usługi, ani też nikt w firmie nie pamięta już okoliczności transakcji po 3-4 latach od jej dokonania. I choć dla wszystkich w firmie jest oczywiste, że transakcja została zrealizowana, to okazuje się, że nie ma jak tego udowodnić.

Tymczasem to wszystko dzieje się sytuacji, w której kontrahenci podmiotu X często albo znikają z kraju, aby uniknąć odpowiedzialności karnej, albo też przyznają się do wszystkiego i aby uniknąć surowszej kary, obciążają swoich kontrahentów oskarżeniami bez pokrycia, ponieważ wiedzą, że takich wyjaśnień oczekują przesłuchujący ich funkcjonariusze.

Jak widać zatem nie potrzeba żadnego nadzwyczajnego zbiegu okoliczności, aby być podejrzewanym o popełnienie przestępstwa fakturowego.

Odpowiednia dokumentacja transakcji

Tu od razu trzeba zaznaczyć, że niestety nigdy nie da się uniknąć całkowicie ryzyka „wkręcenia” w przestępstwo tego rodzaju. Można jednak podjąć pewne działania, które takie ryzyko choć trochę ograniczają.

Podstawowym działaniem jest wprowadzenie wewnętrznej procedury dokumentowania każdej transakcji przekraczającej pewną kwotę. Celem jest zgromadzenie jak największej ilości dokumentów potwierdzających jej realizację. Niewystarczające jest tutaj bowiem niestety posiadanie jedynie faktury i potwierdzenia przelewu wynagrodzenia. Przydatne byłyby także na przykład: umowa między stronami, protokół odbioru usług czy towarów, dokumentacja zdjęciowa przywiezionego towaru lub wykonanej usługi (jeśli jest to oczywiście możliwe), oświadczenia pracowników potwierdzające realizację transakcji czy przede wszystkim najróżniejsza korespondencja (mailowa, smsowa, czy na komunikatorach) potwierdzająca okoliczności zlecenia i wykonania usługi. Bez materiałów tego rodzaju, wykazanie że rzeczywiście zrealizowano usługę objętą problematyczną fakturą, może się okazać niewykonalne.

Dobrym rozwiązaniem, choć oczywiście nie zawsze możliwym do zastosowania i nie wyłączającym całkowicie ryzyka, jest dokonywanie wszelkich rozliczeń ze swoimi kontrahentami w wykorzystaniem metody split payment, nawet jeśli nie jest to konieczne.

Weryfikacja kontrahentów

Kolejną kwestią, którą można mieć na uwadze, jest weryfikowanie swoich kontrahentów przed podjęciem współpracy. Dotyczy to przede wszystkim podmiotów nowych, które nie są znane na rynku, a np. oferują zaskakująco korzystne warunki sprzedaży jakiegoś towaru. Oczywiście jednak w tym zakresie należy zachować zdrowy rozsądek. Organy podatkowe wskazują bowiem, że okolicznościami, które powinny budzić niepokój podatnika są np. brak strony internetowej czy też funkcjonowanie jego siedziby w biurze wirtualnej. Takie zastrzeżenia wydają się pewną przesadą.

Niemniej jednak na pewno warto:

  • sprawdzić, czy kontrahent jest na liście podatników VAT,
  • zweryfikować, czy osoba reprezentująca kontrahenta na pewno jest uprawniona do działania w jego imieniu,
  • sprawdzić, czy przedmiot transakcji nie odbiega znacząco od zakresu działalności kontrahenta ujawnionego w KRS czy CEIDG,
  • w przypadkach większych transakcji poprosić o aktualne zaświadczenia o niezaleganiu w opłacaniu należności publicznoprawnych.

Generalnie zasada jest tutaj prosta: jeżeli cokolwiek dziwi nas w transakcji, której mamy dokonać – lepiej z niej zrezygnować. Ta sama zasada dotyczy także współpracy z kontrahentami, których już znamy. Jeżeli dowiemy się np. o problemach kontrahenta z organami podatkowymi albo kontrahent zacznie nam wspominać o tym, że mógłby wystawić nam puste faktury – wtedy należy co do zasady zrezygnować z dalszej współpracy z tym podmiotem, ponieważ jest ona zdecydowanie zbyt ryzykowna.

Podsumowanie

Niestety w praktyce wielu podatników ignoruje pewne niebezpieczne sygnały przy dokonywaniu transakcji, co potem powoduje konieczność tłumaczenia się z okoliczności ich dokonania przed organami podatkowymi. Oczywiście powyższe rady nie eliminują całkowicie takiego ryzyka – niemniej choć w pewnym stopniu je minimalizują.

Warto też zaznaczyć, że niestety podatnicy często bagatelizują także wszczęcie wobec nich postępowania podatkowego. Są bowiem przekonani, że to postępowanie dotyczy tylko kwestii podatku. Często wychodzą przy tym z założenia, że profesjonalny pełnomocnik będzie im potrzebny dopiero na etapie zaskarżenia decyzji organu. Tymczasem materiały z postępowania podatkowego są zazwyczaj włączane do akt późniejszej sprawy karnej skarbowej. W efekcie często zdarza się tak, że postępowanie karne zaczyna się faktycznie na etapie sprawy podatkowej. Niestety powoduje to, że zbyt późne skorzystanie z pomocy prawnika prowadzi do uzyskania niekorzystnego dla podatnika materiału dowodowego zarówno w sprawie karnej, jak i podatkowej.

For English summary click here.

Udostępnij

Nasz zespół